W chwili obecnej znajduj? si? raczej pod wozem. Przynajmniej tak w?a?nie si? czuj?. Nic si? nie klei, nic nie wychodzi tak jak oczekuj?, a to bardzo do?uje. ?pi? dziennie do 10:00-11:00, jem ?niadanie o 12:00 po czym nie wiem co mam ze sob? zrobi?. Do tego nie uda?o mi si? przed?u?y? czasu który mi zosta? na sp?acenia po?yczki studenckiej. R prosi aby si? nie martwi?, ale dla mnie martwienie si? to raczej moja druga natura, albo i pierwsza. Za oknem tragedia, pada jakby chcia?o nas zala?. Co prawda mieszkamy na samym szczycie ma?ej górki, wi?c o zalanie tak zupe?nie si? nie martwi?, ale do?uje mnie taka ponura pogoda. R mnie prosi o wyjazd z jego kolegami na wypraw? fotograficzn? i wiecznie sprawdza pogod? na weekend, ale jak leje tak leje. Ja nie bardzo mam ochot? na tak? wypraw? bo a) nie znam tych ludzi – jednego faceta pozna?am w przelocie jak nas przyszed? odwiedzi? kiedy ja kucharzy?am w domu, drugiego pozna?am jeszcze bardziej przelotowo, bo min?li?my si? w samochodzie (jednak ten facet ma mnie w kontaktach i na facebook i na flickr) b) nie mam z nimi wiele wspólnego. Tak wiem, jak tu zna? ludzi i mie? z nimi co? wspólnego, je?li si? z nimi nie przebywa, prawda? Tak, to ja jaka? wariatka jestem. Tyle ?e oni ju? si? ze mnie nabijaj? (w przeno?ni) bo ja u?ywam Nikona a oni wszyscy w Canonie si? kochaj?. Nie jest tak nowu czarno, bo jest jednen drobny detal ktory sprawia ?e ja te? nie mog? si? do tej wyprawy doczeka?, no mo?e 2 detale : a) robienie zdj??, b) obiecano mi ?e usi?d? za kierownic?. Tak, w ko?cu w wieku 31 lat prowadz? samochód! Nigdy nie ?pieszy?am si? do tego aby uzyska? t? zdolno?? poruszania si? swobodnie, bo nigdy nie posiadali?my w Polsce samochodu. Po wyje?dzie do Kanady nie mia?am nikogo kto chcia?by si? podj?? nauczenia mnie jazdy samochodem w praktyce, bo w teorii to owszem mia?am. Po rozwodzie przyszed? jeden taki który to  zamiast zaoferowa? ?e mnie nauczy to mnie oskar?y? o to ?e je?li kupimy samochód to ja si? rozleniuchuje zupe?nie i b?d? go wykorzystywa? na wszystkie strony. Kolejny facet by? tzw. drogowym szale?cem, wi?c pomimo faktu ?e si? oferowa?, to jednak ja z oferty nie skorzysta?am. No i nadesz?a pora na R. Prosi? mnie wielokrotnie przed moim wyjazdem do TO abym posz?a na pisemny egzamin, wi?c zacze?am si? uczy? przepisów drogowych.  Zda?am egzamin, który musz? przyzna? by? jedynie formalno?ci? i otrzyma?am pozwolenie na jazd? samochodem, które wygl?da tak samo jak prawko tyle ?e widnieje na nim du?a czerwona litera L zamiast D. Wi?c za kierownic? siedz? sobie od przyjazdu z TO w ka?dy tydzie? kiedy Dylan jest ze swoim ojcem, bo takie tutaj s? przepisy : osoba ucz?ca si? jazdy samochodem na tzw. pozwoleniu, nie mo?e przewozi? dzieci w samochodzie i musi jej towarzyszy? osoba posiadaj?ca prawo jazdy w samochodzie. Wi?c nie mog? sobie sama wyjecha? na zakupy
Do jej pory najwi?cej je?d?? w deszczu, mgle i ciemo?ci, w dzie? je?d?? tylko w weekendy. Nast?pny w kolejce jest ?nieg 
Raz na wozie, raz pod wozem
Posted November 19th 2008 at 2:39 pm by Body Conscious Blogger
You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed.
You can leave a response, or create a trackback from your own site.
There are no comments yet, be the first to say something

